Mimo, że do mojej starej klasy byłam bardzo przywiązana, nie lubiłam spotkania przed świętami. Sztucznie być miłym dla kogoś kogo się nie lubi, czy jest coś gorszego? Chyba nie.
W tym roku było wszystko inne. Nowa klasa, nowi ludzie i nasze pierwsze spotkanie przed świętami. Mimo, że są osoby, za którymi w klasie nie przepadam to było zdecydowanie najlepsze spotkanie. Jako, że chodzę do Gastronomika musieliśmy sami zrobić jedzenie. Może nie każdy wyglądał świetnie przy stole z włosami, które przeszły wojnę mąką. Ale za to każdy miał szczery uśmiech. Mam nadzieję, że każde nasze spotkanie będzie tak wyglądało.
Cieszę się, że to z tą klasą będę się męczyła 4 lata.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz