piątek, 18 grudnia 2015

Nasza pierwsza wigilia

Mimo, że do mojej starej klasy byłam bardzo przywiązana, nie lubiłam spotkania przed świętami. Sztucznie być miłym dla kogoś kogo się nie lubi, czy jest coś gorszego? Chyba nie.

W tym roku było wszystko inne. Nowa klasa, nowi ludzie i nasze pierwsze spotkanie przed świętami. Mimo, że są osoby, za którymi w klasie nie przepadam to było zdecydowanie najlepsze spotkanie. Jako, że chodzę do Gastronomika musieliśmy sami zrobić jedzenie. Może nie każdy wyglądał świetnie przy stole z włosami, które przeszły wojnę mąką. Ale za to każdy miał szczery uśmiech.  Mam nadzieję, że każde nasze spotkanie będzie tak wyglądało.

Cieszę się, że to z tą klasą będę się męczyła 4 lata.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz